Kresy Wschodnie w pigułce

Requiem dla Kresów

PO TRZECH LATACH OKUPACJI KRESÓW WSCHODNICH PRZEZ III RZESZĘ (1941 – 1944), Nocą z 3 na 4 stycznia 1944 roku, w ciszy, Armia Sowiecka ponownie znalazła się na terenie Rzeczypospolitej, przekraczając ustaloną Traktatem Ryskim z 1921 r. granicę polsko–radziecką. Jej pierwsze oddziały wkroczyły do Polski w okolicy wołyńskich Sarn, niedaleko dawnej placówki K.O.P. w Rokitnie. Nie doszło początkowo do nawiązania kontaktu z siłami Wołyńskiego Okręgu AK. Sowieci skupili się na organizacji wieców i pogadanek propagandowych w zajmowanych przez siebie miejscowościach, potrząsali też nieco polityczną „szabelką”, informując zdezorientowaną ludność, iż miejscowa społeczność ukraińska oficjalnie „oddała się pod opiekę Związku Sowieckiego”. Taka deklaracja, zawarta w odczytywanym Polakom rzekomym liście wołyńskich Ukraińców do Stalina, zapowiadała rychłe kłopoty i zwiastowała nadchodzące próby włączenia tych ziem do Związku Radzieckiego.

4 stycznia 1944 r, a więc dzień po wkroczeniu Sowietów na Kresy, w Moskwie ogłoszony został „Projekt Deklaracji PKWN” – Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. W szeregu innych zagadnień poruszał on kwestię przyszłych granic Rzeczypospolitej po zakończeniu wojny. Autorzy „Projektu”, w tym przede wszystkim Wanda Wasilewska, postulowali umocnienie przyszłej pozycji kraju nad Bałtykiem i znaczące przesunięcie granic z ZSRR na zachód, pozostawiając kwestię uregulowania wschodniej granicy RP w dyspozycji władz Związku Radzieckiego.

Przełom lat 1943 i 1944 to okres, gdy ostatecznie uformowała się wypracowana wspólnie przez Stalina oraz polskich komunistów koncepcja organizacyjna przyszłego państwa polskiego. Koncepcja ta nie uwzględniała w zasadzie przyszłych roszczeń Rządu RP na UCHODŹSTWIE i nie brała pod uwagę jego udziału w odbudowie państwa po wojnie. Zakładała za to oparcie odbudowy (a w zasadzie przebudowy) Rzeczypospolitej na wiernych ZSRR działaczach komunistycznych oraz kontrolowanym przez jego władze wojsku. Ogłoszenie „Projektu Deklaracji PKWN” było zatem swego rodzaju „zatwierdzeniem” wypracowanych wcześniej koncepcji – Stalin, nie ponaglany przez współpracujących z nim polskich działaczy komunistycznych, nie musiał się spieszyć z ustanawianiem nowej administracji na zajmowanych terenach, zyskując czas na szerzenie dalszej propagandy, pozyskiwanie kolejnych zwolenników i zastraszanie opornych.

W lutym 1944 r. Armia Sowiecka znalazła się w odległości niecałych 50 km od Bugu. Oprócz zagadnień wojskowych, związanych z prowadzonymi działaniami frontowymi, Stalin stanął przed narastającym problemem polityczno-narodowościowym na zajmowanych terenach. Oto na zapleczu jednostek Armii Czerwonej coraz aktywniej działała ukraińska partyzantka, równie niechętna Sowietom, co leczącym jeszcze rany po “Krwawej Niedzieli” pół roku wcześniej Polakom, GDY W TRAKCIE MASOWYCH ZBRODNI, POPEŁNIANYCH PRZEZ UKRAIŃSKICH NACJONALISTÓW, KTÓRE PRZESZŁY DO HISTORII POD NAZWĄ RZEZI WOŁYŃSKIEJ STRACIŁO ŻYCIE OD 60.000 DO NAWET 100.000 POLAKÓW, ZAMORDOWANYCH – NIERAZ W BESTIALSKI SPOSÓB – PRZEZ ŻOŁNIERZY I WSPÓŁPRACOWNIKÓW uPA (UKRAIŃSKIEJ ARMII POWSTAŃCZEJ). Centralne Biuro Komunistów Polskich, niewątpliwie wypełniając wolę Stalina, w lutym 1944 r. podjęło decyzję o przesunięciu zasadniczych sił 1 Korpusu Polskiego z terenu Smoleńszczyzny w głąb Frontu Ukraińskiego czyli de facto wycofanie ich z pierwszej linii: obecność wojska w środku frontu miała jednak wpłynąć uspokajająco na niezręczną sytuację (a także, co nie jest bez znaczenia, poprzez stale prowadzony pobór do armii, pozbawiać cennych kadr zarówno jednostki Armii Krajowej, jak i siły ukraińskiego podziemia, wyciszając narodowościowe dążenia obu stron). Jednocześnie należy zaznaczyć, iż polscy działacze komunistyczni wielokrotnie podnosili w Moskwie kwestię mordowania obywateli polskich przez Ukraińców, skarżąc się, iż proceder ten odbywa się za cichą zgodą (a przynajmniej wobec braku reakcji) zainstalowanych na miejscu nowych władz sowieckich. Podnoszono zwłaszcza kwestię niedawnych masowych zbrodni UPA na Wołyniu, skargi te pozostawały jednak bez echa.

Tymczasem Armia Krajowa rozpoczęła realizację przygotowanej i prowadzonej przez rząd londyński akcji „Burza”, mającej zaprezentować gotowość Polaków do wspólnej z Sowietami walki o wyzwolenie ojczyzny i zwycięstwo nad faszystami. POLACY NIGDY NIE POTRAKTOWALI KRESÓW JAKO TERYTORIUM STRACONEGO I ODDANEGO WROGOWI – Od września 1939 r. na całym obszarze Kresów, ze szczególnym natężeniem na obszarze woj. wileńskiego, nowogródzkiego i białostockiego, istniały zalążki, a następnie rozbudowane struktury cywilne i wojskowe Polskiego Państwa Podziemnego – Służba Zwycięstwu Polsce, a następnie ZWZ-AK. W 1944 R. TA STRUKTURA BYŁA JUŻ OKRZEPNIĘTA I GOTOWA DO OSTATECZNEJ WALKI POMIMO niezmiernie utrudnionyCH z uwagi na podzielenie TERYTORIUM przez władze niemieckie na szereg oddzielnych jednostek administracyjnych o innych zasadach i obowiązujących dokumentach CO UTRUDNIAŁO rozwój działalności struktur konspiracyjnych. Akcja „Burza” oprócz założeń militarnych, polegających na pełnej współpracy AK z ARmią Czerwoną niosła też ze sobą element gry psychologicznej. Jednostki polskie witały bowiem wkraczające oddziały sowieckie i składały deklaracje współpracy, występując tym samym w roli gospodarzy na własnej ziemi – na ogarniętych wojnĄ Kresach Wschodnich miało to szczególne znaczenie. Naiwnie sądzono, iż w oczach Sowietów będzie to wystarczający sposób potwierdzenia polskich praw do własnej państwowości na zajmowanych terenach i stworzy w przyszłości platformę porozumienia ze Związkiem Radzieckim.

Rosjanie z początku zdawali się rozumieć polskie stanowisko i sprawiali wrażenie chętnych do współpracy. żądali jedynie pełnego podporządkowania bojowego napotkanych dywizji własnemu dowództwu (co w warunkach wojennych było jak najbardziej zrozumiałe) oraz całkowitej reorganizacji struktur – z partyzanckich na regularne liniowe. Zapewniali przy tym broń i wyposażenie zgodnie z obowiązującymi w Armii Czerwonej normami, deklarowali również gwarancję nietykalności. Nie protestując początkowo przeciwko podtrzymywaniu narodowego charakteru włączanych do własnej armii jednostek, bezwarunkowo zabraniali jakichkolwiek działań partyzanckich na tyłach frontów. Jednostki, które nie chciały podporządkować się nowym zasadom były bezlitośnie tępione. Wkrótce okazało się, że stosunek Sowietów do polskich żołnierzy nie jest bynajmniej tak przyjacielski, jak zdawać by się mogło w pierwszych dniach nawiązywania współpracy. Sowieckie służby specjalne szybko rozpracowały w zasadzie wszystkie środowiska partyzanckie działające na zajętych przez siebie terenach. Rozpoczęła się fala szerokich represji. Współdziałanie bojowe AK z Armią Czerwoną stao się w praktyce nierealne. Polskie jednostki, które zdecydowały się na sowieckie warunki współpracy, już po kilku dniach, czasem po tygodniu lub dłużej, były rozbrajane, zaś żołnierzy aresztowano i wywożono w głąb ZSRR.

Szczególnie dramatyczną i przykrą w skutkach okazała się współpraca z Sowietami podczas wyzwalania WILNA I LWOWA. Jeśli do tej pory rząd londyński mógł mieć jakieś złudzenia co do celowości i zasadności akcji „Burza”, podczas tYCH konfrontacji z faszystami Sowieci ukazali swoje prawdziwe zamiary. Mimo szeregu sukcesów AK, która samodzielnie, nie czekając na Rosjan, PODJĘŁA WALKĘ Z OKUPANTEM, ROZPOCZYNAJĄC OPERACJĘ “OSTRA BRAMA”, PO ZAKOŃCZENIU WALK NA WYZWOLICIELI WILNA CZEKAŁA JEDNAK NIE DALSZA WSPÓŁPRACA MILITARNA Z SOWIETAMI A aresztowania dowództwa Okręgu Wileńskiego w Boguszach i internowanie tysięcy ŻOŁNIERZY I WSPÓŁPRACOWNIKÓW AK w Miednikach. PODOBNY LOS SPOTKAŁ dowództwO I ŻOŁNIERZY Okręgu Lwowskiego, USIŁUJĄCYCH WZNIECIĆ TZW “POWSTANIE LWOWSKIE” W KOŃCU LIPCA 1944 R. DOPÓKI TRWAŁY WALKI I STOPNIOWO WYPIERANO NIEMCÓW, SOWIECI PRZYGLĄDALI SIĘ SYTUACJI Z ŻYCZLIWYM ZAINTERESOWANIEM, NIE ANGAŻUJĄC SIĘ JEDNAK W ROZWÓJ WYDARZEŃ. PO ZŁOŻENIU BRONI DOWÓDZTWO ORAZ BIORĄCY UDZIAŁ W WALKACH ŻOŁNIERZE ZOSTALI PODSTĘPNIE ARESZTOWANI I UWIĘZIENI W ŁAGRACH SOWIECKICH.

Rozpoczęta w 1944 r. okupacja sowiecka Kresów została przypieczętowana w Poczdamie włączeniem tych ziem do Litewskiej, Białoruskiej i Ukraińskiej SRR. Niezłomni Żołnierze Kresowi z szeregów ARMII KRAJOWEJ i struktur poakowskich na tych terenach, jeśli nie zdołali przedostać się na tereny powojennej Polski, byli masowo aresztowani i SKAZYWANI na wieloletnie wyroki W łagrACH sowieckich. W TYM SAMYM CZASIE trwała wielka akcja repatriacji Polaków z DAWNYCH Kresów na tereny zachodnie powojennej Polski, NA TZW “ZIEMIE ODZYSKANE”. KRESY WSCHODNIE POGRĄŻYŁY SIĘ W MROKU – ROZPOCZĘŁA SIĘ trwająca kilkadziesiąt lat okupacja KOMUNISTYCZNA. Już wkrótce na wschód miały wyruszyć kolejne wagony, wioząc na zesłanie, do wiezień i łagrów tych, którzy walczyli o WOLNĄ POLSKĘ. Niektórzy z nich POWRACALI Z WYGNANIA DOPIERO W LATACH 1956 – 1958.

NIEKTÓRZY nigdy nie powrócili do swoich domów …