Baza wiedzy

Ostatnie lato na Kresach

Wiosna i lato 1939 r. dla mieszkańców II Rzeczypospolitej i samych Kresów Wschodnich były miesiącami niepokoju i napięcia związanego z coraz częstszymi informacjami o zbliżającej się wojnie, ale jednocześnie miesiące letnie były okresem wypoczynku wakacyjnego, odwiedzania rodzin, wypraw nad jeziora i w Karpaty, odbywających się jeszcze w sierpniu 1939 r. obozów harcerskich, spływów kajakowych, jednym słowem zwykłego życia. Większość obywateli II RP, mimo wspomnień z nie tak dawnej wojny, sądziła, że i tym razem skończy się na zabiegach dyplomatycznych i wzajemnym straszeniu się. O wiele większe zdenerwowanie, a także świadomość zbliżającego się konfliktu panowało w kołach dyplomatycznych, rządowych, a przede wszystkim w wojsku. Wiele rodzin kresowych odczuło to m.in. w związku z przerzuceniem na granicę z Niemcami i Słowacją jednostek Wojska Polskiego i Korpusu Ochrony Pogranicza. Trwało to z coraz większą intensywnością od wiosny 1939 r.

Prasa i radio informowały społeczeństwo o kolejnych podpisywanych umowach, rozmowach i wizytach dyplomatycznych. Szczególnie jednak niepokoił wszystkich stan relacji polsko-niemieckich, które z miesiąca na miesiąc 1939 r. stawały się coraz bardziej napięte. Powszechnie uważano, że z tego kierunku można oczekiwać zagrożenia. Na Kresach szczególnie uważnie spoglądano na stan stosunków polsko-sowieckich, pamiętając jeszcze nie tak odległą w czasie wojnę polsko-bolszewicką. Dzieci, które przyszły na świat pierwszym kresowym osadnikom miały po kilkanaście lat i nie weszły jeszcze w dorosłość.

Kiedy 28 kwietnia 1939 r. Adolf Hitler w histerycznej mowie wygłoszonej w Reichstagu wypowiedział Polsce układ o nieagresji z 1934 r., o wrogich niemieckich zamiarach dowiedziało się bezpośrednio całe społeczeństwo. Szczegółowo o tym mówił kilka dni później Józef Beck, który 5 maja 1939 r. wygłosił w Sejmie RP historyczne przemówienie. Odrzucając niemieckie żądania wobec Gdańska i korytarza stwierdził na końcu, iż: My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor. Dla mieszkańców Rzeczypospolitej, jak i Kresów były to słowa, z którymi się powszechnie identyfikowano.

Konkretne poparcie dla przygotowań Polski do wojny wyrażano między innymi w zbiórkach na rzecz Funduszu Obrony Narodowej, dzięki któremu wyposażano jednostki wojskowe w nowoczesny sprzęt.

a Kresach, jak i w całej Rzeczypospolitej urządzano przy tej okazji patriotyczne uroczystości z udziałem darczyńców, mieszkańców i całych jednostek wojskowych. Jedna z nich odbyła się w Grodnie, gdzie w maju 1939 r. przekazano miejscowemu 76 Pułkowi Piechoty dwa ciężkie karabiny maszynowe, wcześniej we Lwowie oddano z kolei dwa samoloty RWD-8.

W maju do mającej przygotować wojnę dyplomatycznej gry prowadzonej przez Niemcy włączył się również Związek Sowiecki, który rozpoczął rozmowy zarówno z Anglią i Francją, jak i z Niemcami, które pragnęły od Stalina neutralności w zapowiadanym ataku na Polskę. O ile dla Polski układ z Niemcami był już nieaktualny, to nadal obowiązywał zawarty również za życia Piłsudskiego, bo w 1932 r. układ o nieagresji ze Związkiem Sowieckim ważny do 1945 r. W Warszawie optymistycznie został przyjęty powrót po 1,5 roku ambasadora sowieckiego w Warszawie. Nowy ambasador Mikołaj Szaronow dnia 2 czerwca 1939 r. wręczył Prezydentowi RP listy uwierzytelniające. Nadano temu uroczystą oprawę, a spotkanie odbyło się na Zamku Królewskim w Warszawie. Wzbudzał niepokój fakt, że miesiąc wcześniej nowym sowieckim ministrem spraw zagranicznych został zwolennik zbliżenia z Niemcami i premier rządu Wiaczesław Mołotow, który zastąpił krytykującego faszyzm i zwolennika współpracy z zachodem Maksyma Litwinowa. Ten nowy kurs polityki Stalina i Mołotowa przyniósł szybko efekt. Po szeregu konsultacji 19 sierpnia doszło do porozumienia pomiędzy Stalinem i Hitlerem, które znalazło wyraz w podpisanym w Moskwie już przez ministrów spraw zagranicznych 23 sierpnia 1939 r. pakcie zwanym Paktem Ribbentrop – Mołotow. Rosja Sowiecka zgadzała się na atak III Rzeszy na Polskę, deklarując jednocześnie sama przystąpienie do działań wojennych. Dodatkowo w tajnym protokole do tego paktu wyznaczono strefy wpływów pomiędzy Związkiem Sowieckim i III Rzeszą. Obejmował on również teren Kresów Wschodnich, które praktycznie w całości znalazły się po stronie sowieckiej. Granice pomiędzy stronami ustalono na linię Sanu, Narwii i Wisły. Zanim jeszcze wystrzelono pierwszy pocisk los Kresów został praktycznie przesądzony. Opinia publiczna miała się dowiedzieć o tajnym protokole do paktu Ribbentrop – Mołotow po 17 września 1939 r. Tak jak spodziewany był atak ze strony nazistowskich Niemiec, tak nie spodziewano się ataku ze strony Sowietów. II Rzeczpospolita nie była się w stanie przeciwstawić jednoczesnej inwazji dwóch państw dysponujących wielkim potencjałem militarnym i gospodarczym.

Nic nie wniósł tak entuzjastycznie przyjęty przez polskie społeczeństwo układ o wzajemnej pomocy, podpisany 25 sierpnia 1939 r. z Wielką Brytanią. Nad kresową granicą stały już gotowe do ataku wojska sowieckie.

Podkreślić należy, iż wobec złego stanu stosunków polsko-niemieckich i zbliżającej się wojny szczególnie dużą aktywność wykazywali działacze mniejszości ukraińskiej, którzy brali pod uwagę możliwość restytucji niepodległego państwa ukraińskiego w momencie klęski Polski.

Mający bronić wschodnich obszarów Rzeczypospolitej Korpus Ochrony Pogranicza został znacznie osłabiony poprzez przegrupowanie w ciągu wiosny i lata 1939 r. części istniejących oddziałów na południe i na zachód. Wystarczy powiedzieć, że w momencie wkroczenia wojsk sowieckich do Polski 17 września liczebność wojsk KOP-u na Kresach spadła do ok. 12000 żołnierzy. Jeszcze w lutym 1939 r. KOP przejął dodatkowo od Straży Granicznej zadanie ochrony całości granicy z Rumunią. W tym czasie w związku z koniecznością realizacji przygotowań wojennych nastąpiły pierwsze przegrupowania formacji KOP, a w marcu zarządzono w niektórych formacjach mobilizację, wysyłając je na granicę południową (cztery bataliony piechoty) i zachodnią (trzy kompanie saperów). W kolejnych miesiącach odpływ oddziałów KOP z Kresów Wschodnich postępował, a powołani z miejsca rezerwiści pochodzili w dużej części z mniejszości narodowych, w tym szczególnie Ukraińców, Białorusinów, których było znacznie około 170 tys. i Żydów powołanych w liczbie około 100 tys. Ilość mniejszości w oddziałach była jednak ograniczona przez wytyczne Ministerstwa Spraw Wojskowych opracowane na wypadek wojny i nie mogła przekraczać 10% oficerów i podoficerów, a 35% szeregowych w jednostkach piechoty oraz kolejno 5% i 30% w formacjach kawaleryjskich. Wysłano wówczas oddziały m.in. na Hel.

W momencie mobilizacji z dnia 30 sierpnia 1939 r. struktura KOP przedstawiała się następująco. Uformowano cztery dywizje piechoty WP – 33, 35, 36, 38 Dywizję Piechoty, a także trzy brygady górskie – 1, 2, 3 Brygadę Górską. Dowódcą był gen. bryg. Wilhelm Orlik-Rückemann. Wraz z rozpoczęciem działań szybko musiano przenieść dowództwo z Warszawy do Pińska.

W planach wojennych polskich sztabowców z lipca 1939 r. odnośnie Kresów Wschodnich liczono się m.in. z tym, że Litwa może zostać zmuszona przez Niemców do wystąpienia przeciwko Polsce lub też do udostępnienia swojego terytorium wojskom niemieckim. Podobnie niebezpiecznie oceniano wspierany przez Niemców ukraiński separatyzm, przy czym polscy sztabowcy brali pod uwagę konflikt niemiecko-sowiecki w przypadku zajęcia przez III Rzeszę Małopolski Wschodniej. Nikt jednak z oficerów sztabowych nie przypuszczał, że wojna okaże się taką klęską.

Wobec katastrofalnie przebiegającej dla Wojska Polskiego kampanii wrześniowej praktycznie od początku września 1939 r. ludność Kresów Wschodnich była świadkiem odwrotu polskich oddziałów, władz państwowych, wreszcie samej ludności cywilnej. Był to widok przygnębiający, który pozostał do końca życia we wspomnieniach mieszkańców lwowskiego, stanisławowskiego, wołyńskiego i tarnopolskiego. Mieszkańcy województw zachodnich i centralnych często masowo ratowali się ucieczką właśnie na teren Kresów Wschodnich, sądząc, ze to uchroni ich przed niemieckimi nalotami i prześladowaniami.

Ambasador sowiecki Michał Szaronow, ten sam, który trzy miesiące wcześniej składał listy uwierzytelniające Prezydentowi RP Ignacemu Mościckiemu 10 września 1939 r. opuścił w Krzemieńcu kolumnę dyplomatyczną, jaka towarzyszyła ministrowi Józefowi Beckowi, pod pretekstem wykonania pilnego telefonu do Moskwy. Zdawał już sobie wówczas sprawę o zbliżającym się drugim ataku na Rzeczpospolitą.

O godzinie 3 rano dnia 17 września na teren Kresów wkraczają oddziały sowieckie zadając Polsce cios w plecy, który uniemożliwiał przegrupowanie sił, odwrót i dalszy opór przed Niemcami. W słynnej nocie rządu sowieckiego z 17 września 1939 r. podpisanej przez ministra W. Mołotowa można było przeczytać fragment odnoszący się bezpośrednio do Kresów i ich mieszkańców: (…) Rząd sowiecki nie może również pozostać obojętnym w chwili, gdy bracia tej samej krwi, Ukraińcy i Białorusini, zamieszkujący na terytorium Polski i pozostawieni swemu losowi, znajdują się bez żadnej obrony. Biorąc pod uwagę tę sytuację, rząd sowiecki wydał rozkazy naczelnemu dowództwu Armii Czerwonej, aby jej oddziały przekroczyły granicę i wzięły pod obronę życie i mienie ludności zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi. (…). Przez wiele lat w propagandzie PRL obowiązywała wykładnia, obecna również kilkadziesiąt lat w podręcznikach szkolnych, iż napaść sowiecka we wrześniu 1939 r. była właśnie próbą ochrony ludności białoruskiej i ukraińskiej przed wojskami niemieckimi. Była to w prostej linii interpretacja zaczerpnięta z sowieckiej noty.

Polskie władze znajdujące się w pobliżu granicy polsko-rumuńskiej w obliczu inwazji sowieckiej w ostatnich słowach z polskiego terytorium zwróciły się do obywateli i żołnierzy Rzeczypospolitej. Prezydent RP Ignacy Mościcki w Kossowie nad Rybnicą w Stanisławowskim wydał odezwę do narodu

Obywatele!

Gdy armia nasza z bezprzykładnym męstwem zmaga się z przemocą wroga od pierwszego dnia wojny aż po dzień dzisiejszy, wytrzymując napór ogromnej przewagi całości bez mała niemieckich sił zbrojnych, nasz sąsiad wschodni najechał nasze ziemie, gwałcąc obowiązujące umowy i odwieczne zasady moralności.

Stanęliśmy tedy nie po raz pierwszy w naszych dziejach w obliczu nawałnicy zalewającej nasz kraj z zachodu i wschodu. Polska, sprzymierzona z Francją i Anglią, walczy o prawo przeciwko bezprawiu, o wiarę i cywilizację przeciwko bezdusznemu barbarzyństwu, o dobro przeciwko panowaniu zła na świecie. Z walki tej, wierzę w to niezłomnie, wyjść musi i wyjdzie zwycięsko.

Obywatele! Z przejściowego potopu uchronić musimy uosobienie Rzeczypospolitej i źródło konstytucyjnej władzy. Dlatego, choć z ciężkim sercem, postanowiłem przenieść siedzibę Prezydenta Rzeczypospolitej i Naczelnych Organów Państwa na terytorium jednego z naszych sojuszników. Stamtąd, w warunkach zapewniających im pełną suwerenność, stać oni będą na straży interesów Rzeczypospolitej i nadal prowadzić wojnę wraz z naszymi sprzymierzeńcami.

Obywatele! Wiem, że mimo najcięższych przejść, zachowacie, tak jak dotychczas, hart ducha, godność i dumę, którymi zasłużyliście sobie na podziw świata. Na każdego z was spada dzisiaj obowiązek czuwania nad honorem Naszego Narodu, w najcięższych warunkach. Opatrzność wymierzy nam sprawiedliwość. Kossów, dnia 17 września 1939 r.

O wiele dramatyczniej brzmiała ogólna dyrektywa Wodza Naczelnego Marszałka Rydza-Śmigłego dla podległych mu oddziałów wydana w godzinach popołudniowych 17 września 1939 r., po naradzie i zorientowaniu się w prawdziwych intencjach wojsk sowieckich: Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie się na Węgry i Rumunię najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba że w razie natarcia z ich strony albo prób rozbrojenia oddziałów. Zadania Warszawy i miast, które miały się bronić przed Niemcami, bez zmianMiasta do których podejdą bolszewicy powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub Rumunii.

To co przeżywała ludność polska na Kresach we wrześniu 1939 r. było jedynie początkiem jej dramatycznych losów w dalszej części wojny, jak i po jej zakończeniu. Dzień 17 września 1939 r. przekreślił wszystko to, co udało się z mozołem odbudować i wznieść od podstaw w okresie międzywojennym. Sowiecki kataklizm zniszczył nie tylko kulturę materialną, przemysł, obiekty sakralne, ale doprowadził do eliminacji na niespotykaną dotąd skalę polskich mieszkańców Kresów Wschodnich.

Dla nich wszystkich była to data, która zapadała im do końca życia bardziej niż 1 września 1939 r. Szczególnie żyjące dziś jeszcze pokolenie Kresowiaków z beztroskiego świata młodych ludzi i dzieci zostało brutalnie wprowadzone w dorosłe życie. Z dnia na dzień musieli obserwować najpierw strach i przerażenie matek, kolegów i koleżanek, czy sąsiadów, często utratę walczących ojców, wreszcie śmierć zaczęła im samym zaglądać w oczy. Najpierw wkroczenie oddziałów sowieckich przyniosło masowe morderstwa i rabunki, uaktywniły się bandy złożone z wrogo nastawionych do Polaków mniejszości, w tym przede wszystkich działaczy komunistycznych, ale również złożone z ludzi marginesu. Po tym wstrząsie przyszedł kolejny w postaci systematycznych wywózek na wschód, codziennego głodu i chorób, zniszczenia przez wojnę domostw, ciągłego prześladowania tylko z tego powodu, że jest się Polakiem. Szczególnie doświadczyły prześladowań rodziny funkcjonariuszy państwowych – oficerów, policjantów, sędziów, nauczycieli, działaczy politycznych i społecznych, ale także ziemian i osadników, którzy jako „wrogowie klasowi” jako pierwsi stawali się celem sowieckich zbrodni. Ci, którym udało się przeżyć, jeszcze wiele lat po zakończeniu wojny wracali już nie do swoich domów, ale na teren komunistycznej Polski.

Z poziomu władz i dowództwa rozpoczęta tak dramatycznie wojna wyglądała zupełnie inaczej od tej widzianej oczami mieszkańców kresowych miasteczek i wsi. Jak przeżywała te wydarzenia ludność kresowa niech opiszą przeżycia ks. Jakuba Dymitrowskiego proboszcza kościoła w Bełzie, który obserwował odwrót polskich oddziałów, ale również zachowanie mniejszość, przybycie Niemców i Sowietów. Wspomnienia te będą mogli przeczytać Państwo w kolejnej sali naszego Muzeum – „Inwazje niemiecka i sowiecka”.